Zielona „ognista kula” nad Bawarią i Austrią (2026-02-12)

Zielona „ognista kula” nad Bawarią i Austrią (2026-02-12)

W nocy z 11 na 12 lutego 2026 roku, około 0:41 UTC (1:41 CET), niebo nad południowymi Niemcami i zachodnią Austrią rozświetliło się światłem niezwykle jasnej ognistej kuli. Zjawisko zostało opisane przez wielu obserwatorów jako zielono-niebieski „fireball” — czyli bolid, bardzo jasny meteor widoczny gołym okiem, często jaśniejszy niż Wenus, a czasem nawet zbliżający się jasnością do Księżyca w pełni.

Zdarzenie wywołało lawinę relacji świadków, komentarzy w mediach społecznościowych oraz publikacji w lokalnych serwisach informacyjnych. Ognista kula została także zarejestrowana przez kamery monitorujące niebo.

Zielone światło i ogromna jasność – co widzieli świadkowie?

Relacje napływały przede wszystkim z terenu Bawarii oraz z Austrii – m.in. z regionów Salzburg i Górna Austria. Doniesienia pojawiały się również z innych części Europy Środkowej.

Świadkowie zgodnie podkreślali, że przez kilka sekund obserwowali intensywnie świecący obiekt przemieszczający się po niebie. Jasność zjawiska była na tyle duża, że — jak relacjonowano — momentami oświetlało ono ulice i elewacje budynków niczym błysk flesza lub światło latarni.

Według relacji bolid:
– był wyjątkowo jasny,
– miał wyraźnie zielonkawą lub zielono-niebieską barwę,
– pozostawił krótkotrwały, świecący ślad,
– przez część obserwatorów został początkowo pomylony z fajerwerkami lub innym zjawiskiem sztucznego pochodzenia.

Nagrania wideo pokazują przelot z wyraźnym rozbłyskiem w końcowej fazie lotu, co sugeruje fragmentację meteoroidu w atmosferze.

Rejestracja zjawiska

Zdarzenie zostało uchwycone przez stacje monitorujące niebo, w tym sieć bolidową AllSky7, działające w ramach europejskich sieci obserwacyjnych. Analiza nagrań potwierdza, że meteoroid wszedł w atmosferę pod stosunkowo niewielkim kątem, co wydłużyło widoczną fazę lotu.

Długi, płytki tor przelotu często sprzyja powstawaniu rozległej elipsy potencjalnego spadku meteorytów (tzw. strewn field), o ile fragmenty przetrwają przejście przez atmosferę.

Czym był ten obiekt w sensie astronomicznym?

Zjawisko klasyfikuje się jako bolid, czyli wyjątkowo jasny meteor powstały w wyniku wejścia większego meteoroidu w atmosferę Ziemi z prędkością rzędu kilkunastu do kilkudziesięciu kilometrów na sekundę.

Wbrew potocznemu przekonaniu, świecenie meteoru nie wynika wyłącznie z „tarcia”, lecz przede wszystkim z gwałtownej kompresji powietrza przed obiektem i jego jonizacji. Powstająca plazma emituje intensywne światło, a sam meteoroid zaczyna się topić i fragmentować.

W przypadku większych obiektów może dojść do wybuchowej fragmentacji w tzw. fazie maksymalnej jasności. Jeżeli część materiału przetrwa ablację i spowolni do prędkości poddźwiękowej, może opaść na powierzchnię jako meteoryt.

Dlaczego bolid świecił na zielono?

Zielona barwa jest zjawiskiem dobrze znanym w obserwacjach bolidów. Może być wynikiem:
– emisji linii spektralnych niklu i miedzi obecnych w meteoroidzie,
– promieniowania wzbudzonego tlenu atmosferycznego,
– wysokiej temperatury plazmy otaczającej obiekt.

Intensywna zieleń zwykle wskazuje na stosunkowo dużą energię zjawiska i wysoką temperaturę w fazie maksymalnego świecenia. Nie jest to zatem nic nadprzyrodzonego — to czysta fizyka wysokich prędkości i ekstremalnych temperatur.

Czy coś mogło spaść na Ziemię?

Wstępna analiza nagrań sugeruje, że:
– tor lotu był długi i stosunkowo płytki,
– w jasnej fazie widoczna była fragmentacja,
– końcowy rozbłysk mógł oznaczać częściowy rozpad obiektu.

Takie warunki zwiększają prawdopodobieństwo, że część materiału mogła przetrwać wejście w atmosferę. Ostateczne potwierdzenie wymaga jednak precyzyjnych obliczeń trajektorii oraz triangulacji nagrań z kilku stacji obserwacyjnych.

Obecnie trwają analizy mające na celu wyznaczenie dokładnego toru lotu oraz potencjalnej elipsy spadku. Jeśli fragmenty rzeczywiście dotarły do powierzchni, możliwe jest rozpoczęcie poszukiwań meteorytów w wyznaczonym obszarze.

Kosmiczne przypomnienie

Zdarzenia takie jak to nad Bawarią i Austrią przypominają, że Ziemia nieustannie przecina strumienie drobnej materii kosmicznej. Większość z tych obiektów spala się niezauważona, ale od czasu do czasu trafia się spektakularny bolid, który rozświetla nocne niebo i budzi emocje tysięcy ludzi.

Ten lutowy przelot był jednym z tych momentów, gdy kosmos na kilka sekund dał o sobie znać w wyjątkowo widowiskowy sposób.